Nowy blog na stronie piotrhorzela.com

niedziela, 29 grudnia 2013

A zupa?

Otwierają się drzwi do jednego z przydrożnych barów. Wystrój lekko trąci minioną epoką. W niepodłączonej lodówce (takiej jaką można spotkać w mięsnym) kilka nieskładnie ułożonych batonów i wafelków krzyczy zielonymi nalepkami opisanymi ceną. 

Na ścianie wisi tablica z jadłospisem. Na całe szczęście menu nie oferuje jak to zwykle bywało pizzy, zapiekanki czy równie dawno zmrożonego hamburgera. 

Jestem głodny i zmarznięty.

Zaczynam powoli studiować listę papierowych pasków informujących o liście dań i o tym, że jadłospis zmienia się jak w kalejdoskopie. 

- Kotlet schabowy (kartka z czarnym wydrukiem) 8zł,-
- Mielony (błękitny mazak) 7zł,-
- Kaszanka (powrót do wydurku) 5zł ,-
- Jajecznica 2 jaja (długopis, poprawiany wielokrotnie) 3zł,-
(...)

Proces decyzyjny trwa... gdy z zaplecza wyłania się około 40 letni mężczyzna z równo przystrzyżonym wąsem i 3 dniowym zarostem.

- Dzień dobry - mówi od drzwi.
- Dzień dobry Panu. - odpowiadam z lekkim uśmiechem.
- Pan nie patrzy na tę tablicę. - wskazuje wzrokiem kolorowe menu. - Mamy kotlet, surówkę i... frytki. - dodaje leniwie.
- I to wszystko? - pytam lekko zawiedziony.
- Tak wszystko.
- I zupy też nie ma? - gram na czas, w zasadzie nie wiem po co.
- Zupa jest!
- ?? Jest!?
- No, jest, falki są.
- Poproszę w takim razie flaki. 
Kierownik oddala się w kierunku zaplecza kuchennego. 

Siadam, czekam. W żołądku może jeszcze nie, ale w duszy już się ciepło zrobiło. 

Nie wiem jak wy ale ja naprawdę lubię zaglądać do takich miejsc.

/Gdzieś w Polsce, grudzień 2013
Pozdrawiam Piotr


poniedziałek, 2 grudnia 2013

W poszukiwaniu Lul – Część 2

Lokalizacja: Malakal, Sudan Południowy

Dzień 3 - W Lul.


Świt w Lul
Wstałem bladym świtem i ruszyłem na obchód wioski, oczywiście z aparatem. Wszędzie unosił się dym z tlącego się suszonego krowiego łajna. Dzieci zbierały świeże krowie placki rozkładając je do suszenia, starsi strugali nowe pliki, którymi „mocowali” krowy do podłoża, przypatrywali się temu nastolatkowie pomagając, gdy ich o to poproszono. Kobiety i dziewczynki przygotowywały paleniska, herbatę i filtrowały wino z sorgo. Czas płynął wolno, a złote ogromne słońce zaczęło się wynurzać zza widnokręgu.

Poranne porządkowanie obejścia
Gdy tak chodziłem między domostwami dołączył do mnie młodzieniec, który przyjął na siebie funkcję przewodnika. Wyjaśnił, że biała szmata na kiju wbita w ziemię oznacza nic innego jak to, że wino jest gotowe do spożycia! Zaprowadził mnie do miejsca skąd dobiegał dźwięk blaszanej trąbki, a jej dumny właściciel z chęcią pozował do zdjęć. W końcu dotarliśmy do miejsca w którym siedziało dwóch starszych mężczyzn. Dosiadłem się do nich i dostałem łyk „wina” wyglądającego jak (...)



piątek, 29 listopada 2013

Meczet w Malakal - Galeria

Lokalizacja: Malakāl, South Sudan
Najbardziej charakterystyczną budowlą w Malakal jest meczet



niedziela, 24 listopada 2013

W poszukiwaniu Lul - Część 1

Lokalizacja: Malakal, Sudan Południowy

Samolotem do Malakal

Kush-Air


Sziluk
Szybkie pakowanie plecaka i spać!

O szóstej pobudka. Kolega podwozi mnie do warsztatu po używane ciuchy dla dzieciaków. Teraz już mogę spokojnie ugrzęznąć w tłumie na najbardziej zatłoczonej hali odpraw lotniskowych na świecie. No przynajmniej moim świecie.

Odprawa odbywa się całkiem sprawnie jak na te warunki. Za nadbagaż płacić nie musiałem. Może dlatego, że podkleiłem się w kolejce pod jedynych białych, których torby z lekami przeznaczonymi dla jednego z obozów uchodźców były znacznie bardziej pokaźne niż moje. Dostałem zalaminowaną kartę pokładową wielorazowego użytku i poszedłem pozbyć się ciężkiego plecaka.

Nie wiem czy rentgen go prześwietlił, wiem natomiast że pracownik nie był zainteresowany tym co powinien wyświetlać monitor, dodatkowo pojawiły się problemy z taśmą która przesuwa bagaże. Urządzenie zamiast pochłaniać torbę za torbą z uporem maniaka wypluwało je z powrotem do właścicieli. Pyk. Czy byłem zdziwiony? Wcale. Chyba już się przyzwyczaiłem do tego, że nic w tym kraju nie działa jak należy.

Póki co wszystko szło jak z płatka. Mogłem ruszyć do kontroli bagażu podręcznego. Z duszą na ramieniu (...)



czwartek, 21 listopada 2013

Dzień bez zdjęcia z ręki..

- Murkab fi? - (łódka jest?)
- Fi aj! (jest)
- De be kam? (za ile)
- Aszera (za dyche)
- Kłes (dobrze)

Foto z serii "Dzień bez zdjęcia z ręki, dniem straconym"


środa, 30 października 2013

Hassanowe zakupy

Lokalizacja: Juba, South Sudan
"Hassan"

Wysłałem sprytnego lokalnego chłopaka aby wynegocjowal dobre ceny opon i felg samochodowych.

Poleciał. Znalazł. Wynegocjował. 800zł opona 600zł felga. Na każdym 100 mniej niż cena dla białego.

Kolega który chce dokonać zakupu ma jednak mniejszy budżet.. więc dzwonie do Hassna i mówie:

- Słuchaj... nie możemy dac tyle, poszukaj używanych może?
- Czego!?
- No opon i felg (tires and rims).
- Aaaa tires! Ok!

Po pół godzinie dzwoni telefon:

- Tu Hassan! Sprawdziłem!
- Szybko, super. Dawaj
- 30x40cm... za 40zł/m2
- ŁOT??
- No kafelki (tiles) 30x40cm (...)
- Hassannn... tires (oponoy!) nie tiles! (płytki np łazienkowe)
- AAAAAAaaaaa to już szukam.
- Ok. Yh.


czwartek, 17 października 2013

Picie

Lokalizacja: Warsaw, Poland
Pod Mocnym Aniołem

No i siadam w trzecim rzędzie... na ekranie kolejno pojawiają się nazwiska aktorów ról głównych... Więckiewicz, Grabowski...

- O, nie wiedziałam, że w obsadzie jest Grabowski - mówi Pani ładna dwa fotele po mej prawej.
- Ten to dopiero chla! - wtóruje jej koleżanka.

Miło słyszeć, że ludzie tak dobrze znają życiorysy ulubionych aktorów.


"Czego się nie da zamknąć to trzeba otworzyć"

"Czego się nie da zamknąć to trzeba otworzyć" - cytat z ksiązki "Wiele demonów" - Jerzego Pilcha.
--
Proste prawda?
--
Po latach w plus minus taki sposób moja Mama komentwała swoje zdanie w kwestii mojego jeżdżenia Suszki do Warszawy nocnymi pociągami na mecze Legii. (482km na bilecie kolejowym + 40km dojazdu do stacji).
Widziała, że w tej kwestii jak w mało której zakazy (które owszem pojawiały się, nie byłem chowany bezstresowo) mało dadzą. Dzięki Mamo Halinko. ; ) żyję, mam się dobrze.
--


poniedziałek, 7 października 2013

Ogień i woda

Lokalizacja: Juba, South Sudan
No.. to wychodze z rowerem przed nasz dom... a tam... nad miastem słup dymu!

Wreszcie się coś w Jubie dzieje! - pomyślałem

Wydawało się, że coś się wędzi tuż tuż nieopodal, na naszej dzielnicy. Nie myśląc długo "popędziłem" w wyznaczonym przez czarny słup kierunku.

Po pół godzinie, mokry jak szczur dotarłem nad Nil.

A tam? ONZ dogaszał już szczątki dopalającej się barki.

Takie tu mamy atrakcje! : ) jest o czym pisać co?


niedziela, 4 sierpnia 2013

Komary

Lokalizacja: Dżuba, Sudan Południowy

Metody zabijania komarów


Hm.

Jednego mogę być pewien.. Refleks w Afryce rozwinie mi do granic ludzkich możliwości, a to wszystko dzieki komarom. Zabijam je w sposoby następujące:

- łapiąc je ręką prawą
- łapiąc ręką lewą
- klaszcząc obiema
- miażdżąc na swoim ciele ew. garderobie
- rozsmarowując o kafelki i lustro w łazience
- na różne inne, bardziej wymyślne sposoby.

Dzisiaj na ten przykład (...)



czwartek, 25 lipca 2013

Wiza na wesoło

Lokalizacja: Dżuba, Sudan Południowy

Podstawy


Wizę w Sudanie Południowym wyrabia się na sposobów kilka:

Jedną z decydujących zmiennych określających długość przyznanej wizy jest pozwolenie na pracę. 

Jeżeli takowe posiadasz możesz się ubiegać o trzymiesięczną, półroczną lub roczną wizę, dostaniesz taką na jakiej wydanie nastrój ma naczelnik urzędu.

Jeżeli zaś pozwolenia na pracę nie posiadasz, (...)


wtorek, 23 lipca 2013

W kolejce do okienka w banku:

Lokalizacja: Dżuba, Sudan Południowy
- Skąd jesteś? - pyta jeden z współtowarzyszy bankowej niedoli.
- Poland - odpowiadam
- Holand!?
- Nie! Poolaand. P jak Piotr.
- Aaaa.. - mijają 2 czy 3 minuty - a jak się nazywa Wasz prezydent!?

Zamurowało mnie lekko.

W Afryce nigdy nikt o to nie pytał. Lech Wałęsa! Prawie wypaliłem kierowany myślą, że tylko tego z naszych prezydentów niespełna 30letni Dinka Bor (plemie) może kojarzyć.

- Prezydent Komorowski - mówię
- A Queen Elizabeth!?
- yyy tak? kto?!
- No Queen Elizabeth... z Europy jesteś prawda? W takim razie ona powinna rządzić Twoim krajem.
- Nie, kolego. Nie jest i nie była naszym prezydentem. Przykro mi. Queen E. rządzi Wielką Brytanią, no wiesz siedzi sobie na takiej wyspie i nią włada. Do mnie ma kaawał droi. Poza tym, Polska jest 3 razy większa od tej wyspy.

Poniosło mnie... ale co tam! Tylko "trochę" przesadziłem. Prawda?


czwartek, 18 lipca 2013

Bank

Lokalizacja: Dżuba, Sudan Południowy

Deponowanie czeku


Przez jakieś pół roku skutecznie unikałem wizyt w banku. W końcu jednak przyszła kryska na matyska. Przygotowałem się psychicznie na trzygodzinne posiedzenie. Okazało się, że załatwiłem wszystko w ciągu godziny. Aaaale... oczywiście nie obyło się bez lokalnego kolorytu.

Od pana w informacji dowiedziałem się, że muszę wypełnić druk i udać się do wskazanego palcem okienka. Posłusznie to uczyniłem, zadowolony, że "ogonek" do depozytów jest jakieś 20 razy (nie przesadzam) krótszy w podrównaniu z sąsiednim prowadzącym do kas. Odstałem chwilę i podaję panu druk z załączonym czekiem. (...)


wtorek, 16 lipca 2013

Ubój rytualny wg plemienia Toposa - Galeria

Lokalizacja: Shokodom, South Sudan
Dwa miesiące temu miałem okazję gościć w wiosce plemienia Toposa. Do zamieszczenia tej galerii zmotywowała mnie polityczno-społeczna zawierucha dotycząca uboju rytualnego. Poznajcie zdanie mieszkańców Sudanu Południowego na wspomniany temat.

Zaczyna się od tańca kobiet…



sobota, 11 maja 2013

Pobudka po Dżubańsku

Lokalizacja: Juba, South Sudan
No to poszedłem spać o 2:50 w nocy. Śpię, śpię, śpię. Punkt 6:30 dzwoni telefon, numer nieznany. Spać przestaję.

- Haj mister Piter!
- Haa...j "ziew'
- Wróciłem!
- Aaa.. kim jesteś?
- Hassan!
- Kim jesteś Hassan?
- Kierowcą! Właśnie wróciłem z Ugandy. Byłem po samochód!
Z facetem pracowałem może z 6h. Ma pickupa na wynajem.
- Masz nowy samochód? Jaki?
- Nie nie, to samochód dla kogoś innego! Sprowadziłem go!
- To o co chodzi?
- No dzwoniłeś do mnie ponad tydzień temu!
- #$%^&*(

Miło, że o mnie pamiętał prawda?


sobota, 20 kwietnia 2013

Poligamia kontra monogamia po Sudańsku.

Lokalizacja: Dżuba, Sudan Południowy
Poszedłem dzisiaj po bułki do małej przydrożnej piekarni. Oferują jeden rodzaj bułek. Bardzo smaczny zresztą. Jedyny problem to to, że buły są gotowe wczesnym rankiem… gdzieś tak ok 11 wiec szansa zjedzenia takowej na śniadanie mała.

Pojawiłem się tam przed jedenastą, więc usłyszałem że musze czekać "khamsa" - pięć minut. Nigdy to to 5 minut nie trwa ale zdecydowałem się poczekać. Powiedziałem, że chcę za "saba" czyli za 7 funtów i czekam.
Po chwili odstąpiono mi wszechobecne w Sudanie Południowym plastikowe krzesełko ogrodowe. Siadam i zaczyna się konwersacja z siedzącym obok facetem:
(...)



poniedziałek, 15 kwietnia 2013

90 kilo obywatela

Lokalizacja: Juba, South Sudan
Jem sobie kanapkę w kuchni. Obok siedzą 2 policjanci, którzy strzegą naszego domu. Wywiązuje się taka oto zdań wymiana:

- Na lotnisku ważą przed odlotem prawda? - Pyta Juma.
- Tak, ważą... - odpowiadam.
- To jak na przykład ważysz 90kg to ile musisz za siebie zapłacić?!
- yyyy...


środa, 20 marca 2013

Zostałem Japończykiem

Lokalizacja: Juba, South Sudan
No i siedzę sobie na krześle plastikowym u potencjalnego klienta... Opowiadam, że to tu, to tam i dlatego pokazując jednocześnie firmową ulotkę. On potakuje, słucha z uwagą...

Kończę mój wywód i wtedy wspomniany klient wchodzi ze swoją kwestią:

"So, you are Japanese?" 

$#%^&* Taaaak! Jasne! Z mezaliansu bengalskiej księżniczki z mechanikiem japońskiego bomber-kamikadze, litooości! - pomyślałem uśmiechając się szeroko i tłumacząc, że nie, jednak nie. Wcale nie!


czwartek, 7 marca 2013

Lokalizacja: Juba, South Sudan
W czasach szkolnych, znaczy przedszkola do końca liceum wstawałem ok 6 rano do szkoły.

Nim ruszałem w kierunku oddalonego o 1km przystanku autobusowego wcinałem śniadanie, a na szafkach kuchennych stało radio nadające Sygnały Dnia w radiowej Jedynce.

Dlaczego o tym wspominam?
Bo po nastu latach dzisiaj znowu słyszę tę audycję. Co prawda w Sudanie Południowym zaczyna się ona o 8 rano.. ale jest.

Tylko reklamy Corega Tabs z Bio formułą, która opowiadała o możliwości jedzenia herbatników pomimo posiadania protezy... jakoś nie słyszę.

Miłego dnia.


środa, 27 lutego 2013

Mama Kericzo leczy

Lokalizacja: Juba, South Sudan
Masz problemy z:

Piciem?
Ciśnieniem?
Awansem w pracy?
Nerkami?
Olewają Cię kobiety?
Kończysz zanim zaczniesz?
Ktoś próbuję rzucić na ciebie klątwę?
A... może chcesz rozkręcić szybciej swój biznes
lub zajść w ciążę?

etc. itd. itp?

Zadzwoń z PL doooo...!!

Dr. MAMY KERICZO! Ona z pewnością Ci pomoże.
Kierunkowy do Sudanu Południowego 00 211

Taką reklamę możecie znaleźć w dzisiejszym "New Times-ie" wydawanej w Jubie.


czwartek, 31 stycznia 2013

Sponsoring

Wybrałem się na otwarcie budowy drogi w okolicach naszego domu. Japoński kontyngent UN będzie budował takową, ale nie o tym teraz będzie.

No więc oglądam ceremonię, chodzę robię zdjęcia. W pewnym momencie podchodzi do mnie młodzieniec i zaczyna rozmawiać całkiem dobrą angielszczyzną. Pogadaliśmy i każdy poszedł swoją drogą.

Po zakończeniu imprezy wracam spacerem do domu. Podchodzi do mnie ponownie ten młody... i mówi:

- Słuchaj, chciałem Ci opowiedziec historię swojego życia...
- Taak??? (już czuję co się święci)
- Uczyłem się w Kenii... teraz jestem w Jubie..
- Taak...
- No i chcę dalej
- Mhmm...
- Czy może zapłaciłbyś mi za szkołę?
- Kolego, ile masz lat?
- 18...
- A pracujesz?
- Nie
- Dlaczego?
- To jest Sudan... nie ma pracy...
- A szukasz pracy
- Nie.
- Yyyyy? Yyyyyy? uuu?
- Nie mam skończonej szkoły nikt mnie nie zatrudni.
- Przecież ja i wszyscy znajomi zatrudniamy ludzi bez dyplomów..., mogę Ci zapronować pracę fizyczną. Na studiach też szpadlem machałem po 12h dziennie.
( I tu kolega zrobił zawiedzioną minę )

Hm...
No to jak uważacie? Biedny chłopiec? czy po prostu lokalny leń?


środa, 30 stycznia 2013

Podział dróg w Sudanie Południowym

Drogi w stolicy Sudanu Południowego dzielą się na:

a) całkiem dobre - gdy jedziesz rowerem na szerokich oponach
b) marne, ale można się przyzwyczaić - gdy jedziesz samochodem terenowym.
c) niewyobrażalnie tragiczne - gdy jedziesz tym samym samochodem po ciemku

Tak.


niedziela, 20 stycznia 2013

Kozi ząb

Lokalizacja: Dżuba, Sudan Południowy

Kozi ząb


Zacznijmy od tego, że w Sudanie Południowym praktycznie nie ma gabinetów dentystycznych. Jeżeli jakiś jest, to tylko w Dżubie... ale nie widziałem i nie słyszałem o takowym.

Tak więc siedzę i opowiadałem wczoraj "Dżeremai" - jednemu z moich pracowników - jak to jest z leczeniem zębów w Polsce. Mówię, że się plombuje, że wstawia nowe, że ze złota, że srebra, ceramiczne i inne.. Kilka razy w trakcie wywodu jestem pytany o to, czy moje są już wymienione?

Tak sobie rozmawiamy i rozmawiamy a na koniec Jeremiasz mówi:

- "Wiesz ja słyszałem, że wstawiacie sobie zęby... ale myślałem, że bierzecie je od kóz i odpowiednio przycinacie". :|

Zachowałem powagę.


sobota, 19 stycznia 2013

Waga Sudańczyka

Lokalizacja: Juba, South Sudan

Zamieszanie (nie)wielkiej wagi


Kilka dni temu wybrałem się na Malakię. Jest to jedna z dzielnic Dżuby, a za razem skupisko stoisk i sklepów branży wszelkiej.

Musiałem zważyć potrzebne mi do pracy materiały. Zabrałem więc ze sobą wagę łazienkową, gdyż podobne (podwieszane) przyrządy pomiarowe dostępne na lokalnym rynku kosztują jakieś chore pieniądze.

Idę do sklepu budowlanego i pytam o zezwolenie na "pomiary". Człowiek trochę się krzywi, ale na wiadomość o planowanym sporym zakupie pozwala mi skorzystać z wagi.

W pewnym momencie pyta... Czy mógłby sam na niej stanąć?.. Pozwalam i się zaczyna... Najpierw kolega, później sąsiedni sklep, klienci.. i wszyscy, którzy zorientowali się o co chodzi. spory tłumek się zebrał ; )

W ten sposób dowiedziałem się, że waga losowo wybranej grupy ludzi różnego wzrostu w Sudanie Południowym nie spada poniżej 61kg i nie przekracza 76kg.
Człowiek całe życie zdobywa mnóstwo nowych, potrzebnych informacji. Hej ho.


czwartek, 17 stycznia 2013

Flaga

Lokalizacja: Juba, South Sudan

Moja flaga w Afryce!


Z moją flagą to jest tak. Najpierw wisiała na maszcie przed stacją polarną, co doprowadziło ją do stanu nadszarpnięcia. Dalej jechała w plecaku przez pół Ameryki Południowej. Po rocznym pobycie w Polsce trafiła w końcu do Afryki i mogłem ją wywiesić podczas tegorocznego świętowania Dnia Niepodległości naszego kraju.

Z tej okazji zaprosiliśmy sporo gości. Trzeba oddać współlokatorom, że gdy ja wylegiwałem się z gorączką w wyrze przygotowali wszystko tak, że gdy wreszcie wyszedłem do ludzi w powietrzu można było wyczuć atmosferę święta. Obcokrajowcy na pewno odebrali ją podobnie.

Przyszło sporo ludzi, między innymi z: Sudanu Południowego, Ugandy, Iranu, Szwajcarii, JuEsEj, Zimbabwe, Włoch ii.... Pewnie kogoś pominąłem, za co serdecznie przepraszam. O północy nasi goście odsłuchali hymnu w naszym wykonaniu. A później były już tylko tańce i takie tam.

Moje odczucia? Fajnie, że urodziłem się w kraju, do którego można tęsknić będąc zagramanicą.



środa, 16 stycznia 2013

(Nie)dzielny kierowca

Lokalizacja: Juba, South Sudan

Myślę, że nie stało się nic


Jakiś czas temu na naszą działkę przyjechał TIR, który miał zabrać trochę materiałów budowlanych... Doświadczony kierowca ładnie zaparkował. Wrzucono na przyczepę ze 30 worków cementu - co dla takiego samochodu nie powinno być specjalnym obciążeniem.

Myliłem się, kierowcy jakimś cudem udało się jednak zakopać. Do przodu, do tyłu.. I samochód wyjechać nie chce, więc jeszcze z 10 min do przodu i tyłu. Ugrzązł zupełnie. Standard w wykonaniu lokalnym.

Nasi pracownicy zaczęli mu pomagać, podkładając pod koła co tylko się da. Dalszego przedstawienia nie mogłem oglądać i pojechałem do miasta.

Chwilę później dzwoni do mnie nasz brygadzista i mówi..

- "Twój baniak z wodą został z niszczony!"
- Zniszczony!!!? Jak to? Przecież bok naczepy był ponad 3 metry od zbiornika!

Wracam.. wściekły na kierowcę. Próbuję mu wytłumaczyć, że trzeba myśleć jak się coś robi.. że można wolniej, że kosić zakrętów nie trzeba, że samochód ma lusterka, że można było tam postawić jedną z leżących obok płyt dla ochrony plastikowej bani. W końcu, że zapłaci 3000 funtów za nowy!

Ten tylko się szeroko i niewinnie uśmiecha twierdząc, że to zupełnie nie jego wina... i nie dało się tego uniknąć, a kierowcą jest dobrym. Zakłada ręce i cieszy się jak dziecko. Hej!

Afryka w wersji południowo-sudańskiej. Powoli zaczynam przywykać...


niedziela, 13 stycznia 2013

Abraham chce na rower

Lokalizacja: Juba, South Sudan
Przychodzi do mnie Abraham – jeden z naszych policjantów i mówi:
- Muszę jechać do domu na chwilę.
- Ok, jedź.
- Daj mi rower.
- Nie, nie pożyczam nikomu roweru.
- Pojadę tylko po wyprasowane rzeczy i wracam.
- Abraham, lubię Cię i może bym Ci i pożyczył rower ale… Widzisz. Reszta ludzi zobaczy, że Ty jeździsz i też będzie chciała, a to bardzo delikatny rower.
- Ale, Mister Piter… ale ja ci ratuję życie. Nie jestem taki jak inni.
- Abraham, ja wszystko rozumiem ale NIE.
- Ja Cię w nocy pilnuję i ratuję ci życie (…) Jesteś złym
człowiekiem.
- Hm.. to jedziesz do domu?
- Nie. Nie mam pieniędzy.
- 2 funtów nie masz?
- Nie
- To chodź, dostaniesz na autobus.
- Nie, nie jadę.
- Ok.

I rozeszliśmy się uśmiechnięci