Nowy blog na stronie piotrhorzela.com

niedziela, 30 marca 2014

Poradnik savoir vivre po dżubańsku

Lokalizacja: Juba, South Sudan

Technika może mało higieniczna... ale za to duża frajda.
Poza tym wiecie, do smaku, zapachu, wzorku dochodzi dotyk. Czwarty ze zmysłów.
Daje to  (...)


piątek, 28 marca 2014

Samosa

Lokalizacja: Juba, South Sudan
Jednym z podstawowych elementów żywienia porannego w Jubie są samosy. Przez lokalnych zwane (sambosa albo sambusa).

Cienkie cisasto napychane jest groszkiem albo fasolą. Czasem można natrafić na mięsne ale jakoś mniej im ufam. (co nie znaczy, że nie jem)

Taki pieróg wrzucany jest w niezbyt świeży za to "piekielnie zdrowy" olej palmowy.

Wszystko oczywiście przyrządzane jest na stoliku wystawionym na ulicę, czy pod drzewo.

Takie śniadanie było dzisiaj grane. Jutro pewnie mandazi ew. ciapati zwane potocznie rolex-em.

Miłego.
Piotr


czwartek, 27 marca 2014

Tytanik w Dżubie

Lokalizacja: Juba, South Sudan
Muzyczki oparte o kilka tonów wygrywane na ulicy pamiętacie? 

Takie... "tydy dyn dyn tydy dyn dyn tydy dyn dyn dyn". Na pewno pamiętacie. Anonsowały np. pojawienie się samochodu z kurczakami z rożna pod akademikiem w porze, gdy student spać chciał po ciężkiej nocy "nauki".

W Jubie jest podobnie. Tylko... zamiast kurczaków są lody z termo-wiadra zamocowanego do roweru. Muzyczka zaś? Muzyczka to oczywiście główny motyw z filmu (...)


środa, 26 marca 2014

Przydrożne sklepy

Lokalizacja: Juba, South Sudan
Jedna z 2 głównych ulic w mojej dzielnicy.  Na pierwszym planie sklep z ubraniami.
Na drugim zaś tuż za kozami, trochę zamaskowany...?



wtorek, 25 marca 2014

Dużo na głowie

Lokalizacja: Juba, South Sudan

Myślicie, że macie dużo na głowie? Pewnie macie rację. Aaaaleee (...)


niedziela, 23 marca 2014

Żona po południowo-sudańsku. Odc. 932

Lokalizacja: Juba, South Sudan
Duży biały namiot.
Siadam na materacu rzuconym na podłodze.
Rozmawiam z dwoma chłopakami w wieku około 20 lat o tym i o tamtym gdy pojawia się "sakramentalne pytanie" które słyszałem wielokrotnie.

- A żonę to masz? - pyta jeden.
- Nie. - dla potwierdzenia pocieram palec bez obrączki.
- Mieszkaj z nami to Ci znajdziemy. 
- Nie no chłopaki, języka nie znam.
- No tak... - Prosty jest. - Nauczysz się to Ci znajdziemy. - mówią z entuzjazmem jeden przez drugiego.
- Nie no na krowy nie mam kasy... - krowa drogi zwierzak... Trzeba pewnie minimum 30 maksimum ze 120.
- Aaa... problem. - mówi jeden..
- Jak zajdzie w ciążę zawsze możesz zbić trochę cenę. - dodaje drugi 
- Rozumiem.

Po chwili przerwy (...)


czwartek, 20 marca 2014

Tęsknoty i przyzwyczajenia, czyli powrót z Sudanu Płd. do Polski.

Po półrocznym pobycie w Sudanie Południowym (bez przerwy) wróciłem do Polski na miesięczny urlop. Przynajmniej tak myślałem. W wyniku konfliktu zbrojnego w Sudanie Południowym, jaki złapał mnie w połowie urlopu, musiałem przedłużyć pobyt w rodzimym kraju o kolejne dwa miesiące.

Napiszę Wam teraz kilka słów o mniejszych i większych tęsknotach, jakie dopadają mnie za granicą, oraz o przyzwyczajeniach wyniesionych z Sudanu Płd, które nijak nie pasują do naszej kultury.

Tęsknoty

Urlop jak to urlop. Miał na celu (...)


niedziela, 9 marca 2014

Nowa odsłona

Czasem może i ciężko, ale  przynajmniej słońce świeci!
Z dniem dzisiejszym blog dostał nowy wygląd.

Powody? 

Nowa platforma jest moim zdaniem bardziej przejrzysta.
Dodatkowo jest o wiele prostsza w obsłudze, dzięki czemu nie będę cierpiał wrzucając kolejne posty.

Zmianie ulega także rodzaj umieszczanych postów, oprócz długich relacji z wyjazdów będą się pojawiały wpisy krótsze, jakieś tam obserwacje, podsłuchane dialogi, zdjęcia z wyjazdów.

Zdjęcia które uznam za trochę lepsze będę wrzucał tutaj:

To tyle w kwestiach organizacyjnych.

Poza tym?
Poza tym przerzucając stare posty na nową stronę... złapałem się za głowę... 
Straszne głupoty wypisywałem. Teraz pewnie też piszę głupoty, tylko inne... co wyraźnie będę widział za kolejne 3 lata. Mam nadzieję.

Wiecie... jest jeszcze jedna rzecz. Niby czas ucieka bardzo szybko. Ale z drugiej strony? 

Bloga zacząłem prowadzić jakieś 3 lata temu. Od tego czasu wydarzyło się tak wiele rzeczy, aż trudno mi uwierzyć, że upchnąłem to w 1000 dni.

No to co? Kolejnych owocnych 1000-a dni Wam i sobie życzę!
Jedziemy dalej! Olewamy porażki, cieszymy się z pozytywów bo jest ich więcej niż nam się zdaje. 

Pozdrawiam!
Piotr

ps: Tak, tak. Wygląda na to, że powoli zabieram się za pakowanie manatek. Zacząłem od sprawdzenia stanu namiotu. Materiał gra, śledzi brakuje mi raptem 9 szt. Czyli wszystkich.

ps2: Zastrzeżenia co do formy bloga przyjmuję chętnie: piotr.horzela@gmail.com




A jednak

(...) "Najwyraźniej włóczędzy nie byli wdzięczni za herbatę. A przecież była to doskonała herbata, tak różniąca się smakiem od zwykłej herbaty podawanej w byle jadłodajni, jak doskonałe bordeaux różni się od sikacza zwanego klaretem kolonialnym; każdy wypił ją z przyjemnością. Jestem również pewien, że podano ją nam kierując się życzliwością, bez zamiaru upokorzenia kogokolwiek.

Uczciwie mówiąc powinniśmy odczuwać wdzięczność - a jednak nie odczuwaliśmy." 

- fragment "Na dnie w Paryżu i w Londynie" G. Orwell