Nowy blog na stronie piotrhorzela.com

czwartek, 31 stycznia 2013

Sponsoring

Wybrałem się na otwarcie budowy drogi w okolicach naszego domu. Japoński kontyngent UN będzie budował takową, ale nie o tym teraz będzie.

No więc oglądam ceremonię, chodzę robię zdjęcia. W pewnym momencie podchodzi do mnie młodzieniec i zaczyna rozmawiać całkiem dobrą angielszczyzną. Pogadaliśmy i każdy poszedł swoją drogą.

Po zakończeniu imprezy wracam spacerem do domu. Podchodzi do mnie ponownie ten młody... i mówi:

- Słuchaj, chciałem Ci opowiedziec historię swojego życia...
- Taak??? (już czuję co się święci)
- Uczyłem się w Kenii... teraz jestem w Jubie..
- Taak...
- No i chcę dalej
- Mhmm...
- Czy może zapłaciłbyś mi za szkołę?
- Kolego, ile masz lat?
- 18...
- A pracujesz?
- Nie
- Dlaczego?
- To jest Sudan... nie ma pracy...
- A szukasz pracy
- Nie.
- Yyyyy? Yyyyyy? uuu?
- Nie mam skończonej szkoły nikt mnie nie zatrudni.
- Przecież ja i wszyscy znajomi zatrudniamy ludzi bez dyplomów..., mogę Ci zapronować pracę fizyczną. Na studiach też szpadlem machałem po 12h dziennie.
( I tu kolega zrobił zawiedzioną minę )

Hm...
No to jak uważacie? Biedny chłopiec? czy po prostu lokalny leń?


środa, 30 stycznia 2013

Podział dróg w Sudanie Południowym

Drogi w stolicy Sudanu Południowego dzielą się na:

a) całkiem dobre - gdy jedziesz rowerem na szerokich oponach
b) marne, ale można się przyzwyczaić - gdy jedziesz samochodem terenowym.
c) niewyobrażalnie tragiczne - gdy jedziesz tym samym samochodem po ciemku

Tak.


niedziela, 20 stycznia 2013

Kozi ząb

Lokalizacja: Dżuba, Sudan Południowy

Kozi ząb


Zacznijmy od tego, że w Sudanie Południowym praktycznie nie ma gabinetów dentystycznych. Jeżeli jakiś jest, to tylko w Dżubie... ale nie widziałem i nie słyszałem o takowym.

Tak więc siedzę i opowiadałem wczoraj "Dżeremai" - jednemu z moich pracowników - jak to jest z leczeniem zębów w Polsce. Mówię, że się plombuje, że wstawia nowe, że ze złota, że srebra, ceramiczne i inne.. Kilka razy w trakcie wywodu jestem pytany o to, czy moje są już wymienione?

Tak sobie rozmawiamy i rozmawiamy a na koniec Jeremiasz mówi:

- "Wiesz ja słyszałem, że wstawiacie sobie zęby... ale myślałem, że bierzecie je od kóz i odpowiednio przycinacie". :|

Zachowałem powagę.


sobota, 19 stycznia 2013

Waga Sudańczyka

Lokalizacja: Juba, South Sudan

Zamieszanie (nie)wielkiej wagi


Kilka dni temu wybrałem się na Malakię. Jest to jedna z dzielnic Dżuby, a za razem skupisko stoisk i sklepów branży wszelkiej.

Musiałem zważyć potrzebne mi do pracy materiały. Zabrałem więc ze sobą wagę łazienkową, gdyż podobne (podwieszane) przyrządy pomiarowe dostępne na lokalnym rynku kosztują jakieś chore pieniądze.

Idę do sklepu budowlanego i pytam o zezwolenie na "pomiary". Człowiek trochę się krzywi, ale na wiadomość o planowanym sporym zakupie pozwala mi skorzystać z wagi.

W pewnym momencie pyta... Czy mógłby sam na niej stanąć?.. Pozwalam i się zaczyna... Najpierw kolega, później sąsiedni sklep, klienci.. i wszyscy, którzy zorientowali się o co chodzi. spory tłumek się zebrał ; )

W ten sposób dowiedziałem się, że waga losowo wybranej grupy ludzi różnego wzrostu w Sudanie Południowym nie spada poniżej 61kg i nie przekracza 76kg.
Człowiek całe życie zdobywa mnóstwo nowych, potrzebnych informacji. Hej ho.


czwartek, 17 stycznia 2013

Flaga

Lokalizacja: Juba, South Sudan

Moja flaga w Afryce!


Z moją flagą to jest tak. Najpierw wisiała na maszcie przed stacją polarną, co doprowadziło ją do stanu nadszarpnięcia. Dalej jechała w plecaku przez pół Ameryki Południowej. Po rocznym pobycie w Polsce trafiła w końcu do Afryki i mogłem ją wywiesić podczas tegorocznego świętowania Dnia Niepodległości naszego kraju.

Z tej okazji zaprosiliśmy sporo gości. Trzeba oddać współlokatorom, że gdy ja wylegiwałem się z gorączką w wyrze przygotowali wszystko tak, że gdy wreszcie wyszedłem do ludzi w powietrzu można było wyczuć atmosferę święta. Obcokrajowcy na pewno odebrali ją podobnie.

Przyszło sporo ludzi, między innymi z: Sudanu Południowego, Ugandy, Iranu, Szwajcarii, JuEsEj, Zimbabwe, Włoch ii.... Pewnie kogoś pominąłem, za co serdecznie przepraszam. O północy nasi goście odsłuchali hymnu w naszym wykonaniu. A później były już tylko tańce i takie tam.

Moje odczucia? Fajnie, że urodziłem się w kraju, do którego można tęsknić będąc zagramanicą.



środa, 16 stycznia 2013

(Nie)dzielny kierowca

Lokalizacja: Juba, South Sudan

Myślę, że nie stało się nic


Jakiś czas temu na naszą działkę przyjechał TIR, który miał zabrać trochę materiałów budowlanych... Doświadczony kierowca ładnie zaparkował. Wrzucono na przyczepę ze 30 worków cementu - co dla takiego samochodu nie powinno być specjalnym obciążeniem.

Myliłem się, kierowcy jakimś cudem udało się jednak zakopać. Do przodu, do tyłu.. I samochód wyjechać nie chce, więc jeszcze z 10 min do przodu i tyłu. Ugrzązł zupełnie. Standard w wykonaniu lokalnym.

Nasi pracownicy zaczęli mu pomagać, podkładając pod koła co tylko się da. Dalszego przedstawienia nie mogłem oglądać i pojechałem do miasta.

Chwilę później dzwoni do mnie nasz brygadzista i mówi..

- "Twój baniak z wodą został z niszczony!"
- Zniszczony!!!? Jak to? Przecież bok naczepy był ponad 3 metry od zbiornika!

Wracam.. wściekły na kierowcę. Próbuję mu wytłumaczyć, że trzeba myśleć jak się coś robi.. że można wolniej, że kosić zakrętów nie trzeba, że samochód ma lusterka, że można było tam postawić jedną z leżących obok płyt dla ochrony plastikowej bani. W końcu, że zapłaci 3000 funtów za nowy!

Ten tylko się szeroko i niewinnie uśmiecha twierdząc, że to zupełnie nie jego wina... i nie dało się tego uniknąć, a kierowcą jest dobrym. Zakłada ręce i cieszy się jak dziecko. Hej!

Afryka w wersji południowo-sudańskiej. Powoli zaczynam przywykać...


niedziela, 13 stycznia 2013

Abraham chce na rower

Lokalizacja: Juba, South Sudan
Przychodzi do mnie Abraham – jeden z naszych policjantów i mówi:
- Muszę jechać do domu na chwilę.
- Ok, jedź.
- Daj mi rower.
- Nie, nie pożyczam nikomu roweru.
- Pojadę tylko po wyprasowane rzeczy i wracam.
- Abraham, lubię Cię i może bym Ci i pożyczył rower ale… Widzisz. Reszta ludzi zobaczy, że Ty jeździsz i też będzie chciała, a to bardzo delikatny rower.
- Ale, Mister Piter… ale ja ci ratuję życie. Nie jestem taki jak inni.
- Abraham, ja wszystko rozumiem ale NIE.
- Ja Cię w nocy pilnuję i ratuję ci życie (…) Jesteś złym
człowiekiem.
- Hm.. to jedziesz do domu?
- Nie. Nie mam pieniędzy.
- 2 funtów nie masz?
- Nie
- To chodź, dostaniesz na autobus.
- Nie, nie jadę.
- Ok.

I rozeszliśmy się uśmiechnięci